Może złych rzeczy oczekujecie od Ultraviolet

Zjedź niżej

Jestem po pierwszych odcinkach nowego serialu Ultraviolet AXN ‚u zrealizowanym we współpracy z Sony oraz znanymi amerykańskimi producentami. Obejrzałem, usiadłem. „Fajne”; pomyślałem. Postanowiłem jednak sprawdzić co inni sądzą o nowym serialu. Szybko pożałowałem.

Zaczynając od myśli demokratycznej, iż większość musi mieć rację, zasięgnąłem opinii hashtagów na twitterze. Znaczna większość podchodziła do pierwszego odcinka albo sceptycznie albo negatywnie, wypominając mało ambitne wątki czy zbyt częste i szybkie pójście na skróty. Usiadłem ponownie. A co myślą „krytycy”? Otóż zaskakująco – podobnie. Mało kto jest zachwycony, wielu zarzuca brak rewolucji. Mało argumentów, ale tak to jest z recenzją jednego odcinka. Wszechobecne są porównania do Belfra czy Watahy.  Ale przecież to zupełnie nie ma sensu.

Ultraviolet axn
Ultraviolet, AXN Polska

Odpuszczę sobie trud przedstawienia fabuły, otwórzcie jakąkolwiek recenzję, aby przeczytać o czym jest pierwszy odcinek.* Wracając: porównywanie serialu AXN do Belfra czy Watahy ma tyle sensu co porównywanie samochodu rajdowego do koparki. Już sama stacja, która stoi za produkcją, powinna nam sugerować, czego możemy oczekiwać. AXN, stacja, mająca kilka różnokolorowych podstacji, która emituje takie twory jak Detektyw Monk, Agenci NCIS czy Conana. 

Pamiętacie taki serial jak Czarodziejki? W Polsce emitowany był przez milion stacji, a nawet dziś jedna stacja ma go w swojej ramówce. Opowiadał o trzech siostrach czarodziejkach, które walczyły z demonami. Każdy odcinek, osiem sezonów, 22 odcinki każdy, poświęcony na zabijanie potworów, romantycznych wątków i nieco tandetnej magii. Hit. A kojarzycie Kości? Laska rozwiązuje zagadki kryminalne, śmieszni pomocnicy, romantyczny wątek. Głupie, powtarzalne, milion sezonów i dobra oglądalność.

Hej! Skoro już tu jesteś, może polubisz nas na Facebooku? Dasz nam przez to znać, że podoba Ci się to, co u nas znajdziesz. Śmiało, klikaj.

Dążę do tego, że nie każdy serial ma być małym dziełem sztuki, które ma zmienić nasze myślenie, otworzyć horyzonty i zachwycić. Powinny też istnieć nieco luźniejsze seriale, jednak nie będące jednocześnie bzdurną papką obyczajową, produkowaną taśmowo najniższym kosztem. Potrzebujemy produkcji gdzieś pośrodku, którą ogląda się miło i przyjemnie, a nie będący bufonadą, której każda sekunda musi być silnie przemyślana. W tym miejscu jest właśnie Ultraviolet.

Ultraviolent axn
Ultraviolet, AXN Polska

Co z tego, że oglądamy spory absurd i skróty większe skok w nad przestrzeń, skoro od tego jest ten serial. Nikt nie mówi, że ma to być cud detektywistyczny na miarę Sherlocka od BBC. Ma to być miła produkcja, która wizualnie cieszy oko i znajduje balans pomiędzy głupotą, a przekombinowaniem fabularnym. I ja to kupuje, bo właśnie na to mam ochotę i tego oczekiwałem. Dlaczego więc marudzimy, że otrzymujemy całkiem niezły sernik, skoro kuchnia otwarcie przyznaje, że właśnie sernik serwuje. Nikt nie stoi przed nami wieszcząc nowego mesjasza polskiego serialu. Podają nam super sernik, bez rodzinek oczywiście .Ultraviolet nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. To nie Belle Epoque, który do bólu stara się być poważnym serialem, powtarzając wręcz to sobie w kółko. Prosty, procesowy, dostarczający rozrywki.

I oczywiście, parę rzeczy można wytknąć; przede wszystkim okropny montaż dźwięku w pierwszym odcinku, który uniemożliwiał zrozumienie dialogów, jednak poczekajmy na nieco więcej odcinków, aby przekonać się, czy amerykański styl sprawdzi się w Łodzi. Ale ja poproszę jeszcze dokładkę. Bardzo smakuje mi ten sernik.


*Właściwie przy okazji okazało się, iż istnieją recenzję, których 3/4 tekstu zajmuje owe streszczenie. Jak mówi pewna bohaterka serialu Polsat: „fascynujące”.