Powrót króla - The Crown recenzja 2. sezonu | pronauta

Wielki powrót Królowej na salony Recenzja drugiego sezonu The Crown

Zjedź niżej

Jedną z najbardziej wyczekiwanych premier końca. Pierwszy sezon serii o losach młodej brytyjskiej królowej Elżbiety II okazał się wielkim sukcesem i przyniósł produkcji łącznie 11 nagród, w tym 2 Złote Globy i 3 Emmy otrzymane za najlepszy serial dramatyczny oraz za najlepszą aktorkę pierwszoplanową, znakomitą Claire Foy w roli władczyni. Warto tu zaznaczyć, że sama Jej Wysokość Królowa Elżbieta II obejrzała serial wraz ze swoją rodziną i mimo kilku uwag o „przedramatyzowanie” niektórych wątków, bardzo jej się podobał.

Pierwszy sezon skupiał się głównie na samej Elżbiecie, która po tragicznej śmierci ojca, wyjątkowo młodo musi zasiąść na tronie Zjednoczonego Królestwa. Przedstawiono nam obraz niedoświadczonej i w pewnym sensie zagubionej w nowej roli, młodej kobiety, która musi radzić sobie w czasach kryzysu nie tylko krajowego, ale również wewnątrz własnej rodziny. Na przestrzeni 10 odcinków poznajemy członków rodziny królewskiej i koneksje między nimi oraz przemianę samej królowej. Fenomenalną i kluczową rolę odegrał również John Lithgow jako Winston Churchil, premier i nijako mentor Elżbiety.

the crown recenzja
The Crown, Netflix

Drugi sezon natomiast, mimo ciągłości historii zdaje się bardziej epizodyczny, jakby podzielony na osobne tematycznie składowe. Mamy tutaj na przykład cały odcinek poświęcony księciu Karolowi, który do tej pory przewijał się jedynie w tle wszelkich wypadków, czy historię dotyczącą 5 miesięcznej podróży księcia Filipa po najdalszych zakątkach globu i Wspólnoty Narodów. W końcu możemy poznać przeszłość niektórych bohaterów, które mimo znaczącej roli w całej historii, znaliśmy bardzo pobieżnie. W pierwszym sezonie dowiedzieliśmy się wiele o królewskiej siostrze – Księżniczce Margaret, tym razem na pierwszy plan wysuwa się Książe Filip, który do tej pory był dość tajemniczą postacią (oczywiście dla tych, którzy nie są biegli w historii życia wszystkich członków rodziny królewskiej).

Księcia Filipa zagranego przez Matta Smitha, przedstawiano nam jako wolną duszę, która nie bardzo ma ochotę na cały patos królewskiego protokołu, a wręcz nienawidzi ram, w których został zamknięty jako mąż Królowej Brytyjskiej. Wiele jego zachowań zostaje pośrednio wytłumaczonych poprzez pokazanie jego tragicznego dzieciństwa i okresu dorastania, przez co jego motywacje w różnych sytuacjach stają się bardziej zrozumiałe. Jednocześnie Książe Filip staje się nareszcie postacią wielowymiarową.

Można więc powiedzieć, że nowa odsłona The Crown skupia się bardziej na kontaktach międzyludzkich, personalnych dylematach i trudnych decyzjach niż na właściwych wydarzeniach historycznych. Oczywiście, ówczesne realia odgrywają olbrzymią rolę – znajdujemy się w czasach kryzysu Sueskiego, dymisji dwóch premierów i morderstwa J.F. Kenndy’iego, jednak nie to, jakie polityczne skutki przynoszą te wydarzenia, a ludzie za nimi stojący są istota tego sezonu. Bez tak wspaniale wykreowanych i zagranych postaci, The Crown byłby nudnym historyczno-politycznym dramatem z królową w tle.

the crown recenzja
The Crown, Netflix

Gdybym miała ocenić, czy ten sezon był lepszy czy gorszy niż zeszłoroczny, miałabym duży problem. Jestem skłonna przyznać, że pod kilkoma aspektami faktycznie oglądało się go lepiej, jednak nie mogę zapomnieć, że w pierwszym sezonie był genialny Winston Churchil, którego brak dał się odczuć. Gdyby nie była to produkcja non-fiction powiedziałabym, że to duży błąd ze strony twórców pomijać taką postać, ale faktów nie mogę podważać i wolno mi jedynie ubolewać, że nie był on premierem kilka lat dłużej.

Niestety jest to ostatni raz, kiedy w roli Elżbiety i Filipa oglądamy Foy i Smitha, w kolejnych sezonach zastąpią ich nieco starsi aktorzy, którzy wcielą się w parę królewską z późniejszego okresu panowania. Warto obejrzeć The Crown chociażby tylko po to, aby podziwiać grę aktorską i poczuć tą specyficzną chemię między małżonkami. A dla tych, którzy już widzieli i cierpią na kaca, polecam całą gamę kinematograficznych obrazów rodziny królewskiej, od serialu Victoria po oscarowym King’s speech.