Drogi South Park. Proszę się opamiętać! Rzut okiem na 21. sezon South Parka

Zjedź niżej

Trzeba przyznać sobie szczerze – dwudziesty sezon kultowej kreskówki od Matta Stone’a i Treya Parkera był okropny, umoczony w polityce po brzegi i nieśmieszny. Na facebooku South Park można znaleźć tysiące komentarzy, poparte kolejnymi tysiącami łapek w górę, opowiadających jak zły i nudny był ostatni sezon. Fani jednak czekali, aż 21. sezon powrócił do złotych czasów absurdów i poczucia humoru. Niestety, boję się, że nie będzie tak kolorowo.

Póki co są za mną dwa odcinki, lecz w gruncie rzeczy to już 20% jakie zobaczymy w tym roku. A zostawiają za sobą niedosyt i ponowne przekonanie, że South Park to coraz bardziej tuba promująca przekonania i poglądy Stone’a i Parkera, a coraz mniej zabawna kreskówka z głupkowatymi postaciami i wątkami. To, za co pokochaliśmy to miasteczko w Colorado, czyli kontrolowany i przezabawny absurd, ustąpił miejsca hermetycznym politycznym i kulturowym żartom, których zasięg ogranicza się w głównej mierze do Stanów Zjednoczonych. Pierwszy epizod nowego sezonu jest tego dobitnym przykładem – Alexa i powrót zupełnie nieśmiesznego „They took our jobs” zapachniało niemal desperacją ze strony twórców. Czyżby nie mieli się już z czego śmiać?

south park

I choć SP zawsze był dość mocno osadzony w kulturze i życiu amerykańskim, tak poprzedni i obecny sezon zdają się być skierowany już tylko dla Amerykanów, do tego z wyższej klasy średniej. Europejczycy od jakiegoś czasu nie bardzo mają tu czego szukać, nie wspominając o Polakach. Humor, który jest nam obecnie proponowany, już nie jest oparty na własnym absurdzie, jedynie okraszony zwykłym życiem, a wręcz wyciągnięciem nudnego życia i sprawienie, że wygląda przykro i dziwnie.

Nawet porzucenie serializowania, które tak bardzo popsuło poprzedni sezon, nie do końca wpływa na poprawę jakości. Cartman nadal jest ze swoją dziewczyną, a Kenny nawet nie umarł na ekranie. Drugi odcinek wprawdzie stara się zmazać blamaż i dramat, jaki dostarczono nam pierwszym epizodem, niemniej jednak jest to nic więcej jak średniej jakości rolling joke, wałkowany przez dwadzieścia minut, z którego tak naprawdę zupełnie nic nie wynika. Eric z irytującego, lecz cudownie intrygującego dzieciaka, stał się irytującym dzieciakiem bez pomysłu na siebie. Takich mamy na świecie chyba dostatek.

south park

Zastanawiam się co przez te kilka lat poszło nie tak. Czemu stwierdzono, że całosezonowe śmianie się z Trumpa okazało się być zabawniejsze od Kanyego nie rozumiejącego żartu, leczniczej marihuanny i Randiego udającego Lorde. Wepchnięcie polityki tak bardzo zepsuło wszystko, na co twórcy przez tyle lat pracowali. Prawdopodobnie wolałbym wrócić się do pierwszego sezonu, gdzie żarty z pierdów były na porządku dziennym, niż ponownie oglądać 20. sezon. Obawiam się też, że nadchodząca gra w uniwersum serialu będzie o wiele bardziej „w starym stylu” niż obecny sezon, pewnie dlatego, że obecny słabo przyjąłby się w grze komputerowej.

I choć okropnie nudzę się oglądając obecny South Park, to jednak będę oglądał dalej. Mimo wszystko to miasteczko ma w sobie jeszcze trochę tej magii głupoty, którą tak bardzo polubiłem. A kto wie, może druga część sezonu przywróci stary blask tym papierowym dzieciakom i życie znów nabierze pazura.