Podsumowanie: Najlepsze seriale 2017 roku

Zjedź niżej

Przeżywamy renesans seriali. W 2017 wyszła ich tak ogromna ilość, że ich selekcja wydawała się niemal niemożliwa, a wybranie perełek w tym morzu dobrobytu premier i kontynuacji okazało się być nie lada wyzwaniem. Po długich dyskusjach i przeglądaniu listy obejrzanych udało mi się wytypować 12 ponadprzeciętnych serii zeszłego roku. Jeśli jakąś pominęłam, to z bólem serca, niestety nie mogłam tu umieścić początkowo wybranej trzydziestki. Tytuły są w kolejności przypadkowej.

Top of The Lake: China Girl

Najbardziej niedoceniony serial 2017, a przynajmniej najbardziej niedoceniony przez polską widownię. Nie miał żadnej promocji, ani żadna stacja nie podjęła się jego emisji. O ile pierwszy sezon Tajemnic Toplake jest dostępny w zasobach Netflixa, tak sezon drugi przeszedł u nas bez echa. A szkoda. Szczególnie, że seria miała nominację dla najlepszego miniserialu podczas tegorocznych Złotych Globów. China Girl to bezpośrednia kontynuacja sezonu pierwszego, chociaż jest w nim tak mało wzmianek, na temat wcześniejszych wydarzeń, że z powodzeniem można go oglądać jako osobną produkcję. Główna bohaterka, pani detektyw grana przez nieprzeciętną Elisabeth Moss, wraca na swój stary posterunek, aby podjąć się rozwiązania sprawy morderstwa dziewczyny odnalezionej w walizce wyplutej przez morze. Jednocześnie powrót to dla niej szansa zmierzenia się z własną przeszłością i odnalezienia córki, której losy niebezpiecznie splatają się z tajemniczym morderstwem. Sytuacje, w które nagle zostają wrzuceni bohaterowie, niekiedy wyzwalają taką mieszaninę emocji, że wstrzymywanie oddechu realnie grozi uduszeniem. Warto też wspomnieć, że wspaniałą rolę matki odgrywa tu Nicole Kidman genialnie opanowując australijski akcent.  BBC przeszło samo siebie, gratulacje.

Stranger Things 2

Na pierwszy sezon nie czekał nikt, na drugi cały świat. Stranger Things powróciło i pomimo wielkich oczekiwań – utrzymało poziom. Oczekiwania zostały spełnione na tyle, ile musiały, jednocześnie pozostając delikatnie undergroundową produkcją, którą wszyscy pokochaliśmy. Delikatna zmiana konwencji i prowadzenia fabuły wyszła serialowi na dobre. Nadal toniemy w klimacie, nadal zostajemy oczarowani. Mało kto narzeka na drugi sezon – nie dziwimy się ani trochę.

Tabu

Czyli jak nieświadomie pogrzebać jakiekolwiek, aczkolwiek i tak nikłe, szanse na sukces TVNowskiego Belle Epoque. Jest rok 1812, James Delaney wraca do rodzinnego Londynu z Afryki, aby zemścić się na ludziach odpowiedzialnych za śmierć jego ojca. Sam jednak nie ma dobrej opinii, jest wręcz wprost nazywany diabłem, dlatego kiedy okazuje się, że odziedzicza interesy handlowej ojca i nie widzi mu się ich sprzedawać Kampanii Wschodnioindyjskiej – zaczynają się intrygi. Duszny klimat, ciemne kadry i zachrypnięty głos to główna wizytówka serialu, który w swojej fabule jak i formie kryje o wiele więcej niż może się wydawać z jakichkolwiek opisów. To po prostu trzeba zobaczyć i zupełnie nie współczuć TVNowi.

Opowieść podręcznej

O tym serialu powiedziano już wiele, ale w związku z ostatnimi wydarzeniami należy jeszcze dodać, że otrzymał on 2 złote globy – za najlepszy serial dramatyczny oraz za najlepszą aktorkę w serialu dramatycznym dla Elisabeth Moss. A więcej o Opowieści podręcznej możesz przeczytać tutaj. (klik)

Wataha

Jedyny polski serial w zestawieniu, jednak bynajmniej nie znajduje się on tutaj z poczucia obowiązku wyciągnięcia jakiejkolwiek polskiej produkcji przed szereg. Wataha to pełnoprawna, europejska produkcja, która bez problemu może konkurować z każdym innym serialem na starym kontynencie. Czarująca sceneria, bogate postacie i wspaniała kreacja postaci Lichoty na długo wyznaczy wysoki poziom, do którego inni będą musieli dosięgnąć. Oby wydarzyło się to szybciej niż później, bo – jak widać – mamy potencjał i pomysły, lecz czasem czego zabraknie.

Dynastia (2017)

Niekwestionowany król wszystkich guilty pleasure ukazał się jako reboot, żeby podbić serca kolejnemu pokoleniu znudzonych pań domu. Powrócił jeszcze bardziej święcący, jeszcze bardziej bogaty i z jeszcze większym splendorem. Witajcie w rodzinie Carringtonów, u których liczy się najbardziej ich własna wygoda i bogactwo oraz zamiecienie pod dywan wszystkiego, co może temu zaszkodzić. Serial jest pod każdym niemal względem sztuczny, plastikowy i odnosi się wrażenie, że cały scenariusz opiera się na ciągłych plot twistach i clif hangerach. Oczywiste jest, że do tego serialu nie da się podejść na poważnie. Chodzi o popatrzenie sobie na ładnych ludzi w ładnym i bogatym otoczeniu ze swoimi nierealnymi dla „zwykłych ludzi” problemami i trochę się pośmiać. Zawiła fabuła z drugim dnem to nie tutaj, zapraszamy do krainy absurdu z przymrużeniem oka.

Wielkie Kłamstewka

Wielkie Kłamstewka podobnie jak Opowieść Podręcznej zdominowały ostatnie gale rozdania nagród. I tak do nagród Emmy dołączyły 3 Złote Globy w kategoriach: najlepszy serial limitowany, najlepsza aktorka w serialu limitowanym dla Nicole Kidman oraz najlepsza aktorka drugoplanowa dla Laury Dern. O Wielkich Kłamstewkach możesz przeczytać tutaj. (kilk)

Mindhunter i Manhunt: Unabomber

Dwa seriale fabularyzowanego true crime, które wzięły szturmem fanów gatunku i bez dwóch zdań zrobili to zwycięsko. Mindhunter był od początku skazany na sukces. Nie dość, że doskonale wpisuje się w obecną modę na seriale kryminalne, to jeszcze za reżyserię i produkcję odpowiada David Fincher, którego pamiętamy z takich produkcji jak Fight Club, Gone Girl, czy część odcinków House of Cards. Przewidywania się sprawdziły i serial o dwóch agentach FBI, którzy w latach 70 postanowili stworzyć podręcznik dotyczący seryjnych morderców i ich motywów, odniósł sukces. Nad grą aktorską, kadrami i pracą kamery można się rozpływać godzinami. Nasza recenzja dostępna tutaj.

 

Natomiast Manhunt:Unabomber jest prawdziwą niespodzianką. Pierwotnie wydany na Discovery osadzony jest w czasach bliskich Mindhunterowi,  opowiada o specjalnym agencie z jednostki behawioralnej – profilerze, którą to jednostkę powołano właśnie w związku z badaniami agentów z serialu Finchera. Manhunt opowiada historię śledztwa, które w latach 90 doprowadziło do schwytania słynnego amerykańskiego terrorysty stojącego za atakami bombowymi – Teda Kaczynskiego. Jesteśmy również świadkami powstania nowej techniki śledczej jaką jest kryminalistyczna analiza lingwistyczna. Serial szybko nabrał rozgłosu i został kupiony przez Netflixa. Takie niespodzianki lubimy najbardziej.

 Twin Peaks (2017)

Twin Peaks

Pierwsze, co należy zaznaczyć mówiąc o nowym Twin Peaks jest to, że David Lynch w odróżnieniu od twórców nowych sezonów Z Archiwum X i Ridleya Scotta z jego prequelami/sequelami Obcego, nie próbuje tu zabić arcydzieła, które stworzył 30 lat temu. I za to należy mu się wielki szacunek. Natomiast sam nowy sezon spotkał się z wielką falą krytyki zarówno ze strony recenzentów, jak i ze strony wiernych fanów, którzy po prostu nie dali rady nowej wizji Lyncha i Frosta. A wizja ta istotnie jest ciężka, momentami nawet można jej zarzucić przerost formy nad treścią, jednak po przebrnięciu przez kilka pierwszych odcinków akcja zaczyna się zagęszczać i już nawet surrealizm scen tak bardzo nie męczy, a wręcz podsyca atmosferę i intrygę. Mnie niestety złamał i zawiódł ostatni odcinek, ale szczerze wierzę, że właśnie taki efekt zderzenia się ze ścianą i ciągłej niecierpliwości, mieli w zamiarze twórcy. Twin Peaks mimo wszystko zasługuje, aby znaleźć się wśród najlepszych seriali roku i to niekwestionowanie.

Grace i Grace

Druga już w 2017 roku adaptacja powieści Margaret Atwood, zaraz po Opowieści Podręcznej. Tytułowa Grace jako młoda dziewczyna zostaje oskarżona i skazana za dokonanie dwóch morderstw. Sama straciła pamięć z tamtego dnia. W końcu jej historią zaczyna interesować się młody psychiatra, który jest zdeterminowany wydobyciem z Grace prawdy. Cały miniserial ma formę wywiadu, który prowadzi lekarz z dziewczyną na temat jej życia, zanim trafiła do więzienia. Razem z nim poznajemy jej historię i do ostatniego odcinka nie wiemy, czy Grace kłamie. Dobrze zagrany, wciągający i trzymający w napięciu. Niestety ze względu na brak reklamy również przeszedł niezauważony. Jeśli macie wolny wieczór zajrzyjcie do Grace, tyle lat spędziła już w więzieniu, na pewno się ucieszy.

Dark

Dark bardzo często porównywane jest do Stranger Things, i o ile fabularnie jest to w pewnym sensie krzywdzące, ponieważ wszystkie produkcje dziejące się w latach 80 z nutą fantastyki wrzuca się przez to do jednego worka, tak jedno podobieństwo się nasuwa samo. Nikt na ten serial nie czekał, nie miał żadnej promocji, na dodatek nie jest on anglojęzyczny, co często odstrasza widownie, a jednak stał się on niepodważalnym hitem końca 2017 roku. Naszą recenzję Dark możecie znaleźć tutaj. (klik)