Intrygująca odpowiedź na True Detective Mindhunter - recenzja serialu

Zjedź niżej

Temat ludzkiego mózgu i seryjnych zabójców fascynował mnie od czasu, kiedy skończyłam 6 lat i po raz pierwszy zobaczyłam na dużym ekranie „Milczenie Owiec”. Kiedy dowiedziałam się, że Netflix razem z Davidem Fincherem połączyli siły i stworzyli serial opierający na tematyce, jaką jest profilowanie kryminalistów, nie mogłam powstrzymać mojego zachwytu. Z każdym kolejnym odcinkiem czułam coraz większą ekscytację, by po pierwszym sezonie stwierdzić, że co prawda mamy do czynienia z dziełem, które ociera się o geniusz, niemniej jednak czegoś mi zabrakło. Oto Mindhunter recenzja.

Na przestrzeni ostatnich lat fascynacja twórców – zarówno produkcji telewizyjnych, jak i kinowych – psychopatycznymi mordercami wzrastała. Zaowocowało to genialnymi serialami, takimi, jak chociażby „Dexter”, „Hannibal” czy „The Fall”. Niecały miesiąc temu w końcu udało mi się obejrzeć „True Detective” i z pełnym przekonaniem stwierdzam, że nic nie jest w stanie przebić tejże produkcji. Warto jednak zaznaczyć, że wprowadzenie tropu, jakim jest geniusz-zbrodniarz nie zawsze jest tak proste do zrealizowania jak mogłoby się wydawać. „Mindhunter” pokazuje, że zgłębianie psychiki najbardziej pokręconych i niebezpiecznych morderców i psychopatów naszych czasów może być również fascynujące, jak i odpychające. Co ciekawe, taka charakterystyka nie wywołuje u widza współczucia ani fascynacji. To czyste naukowe badania pokazujące, że w prawdziwym życiu nie mamy do czynienia z czarującym czarnym charakterem, którego urok osobisty, oczytanie i wiedza są w stanie nas uwieść.

Fabuła rozpoczyna się w roku 1977, kiedy to negocjator z FBI, Holden Ford zaczyna dostrzegać, że pojawiają się kryminaliści, których zachowanie i działania wydają się być irracjonalne. Z tego względu nie tylko wraca na studia, ale razem ze swoim „partnerem” zaczyna badać jak myślą najbardziej brutalni i niebezpieczni mordercy.

W głównego bohatera wciela się Jonathan Groff, który naprawdę idealnie sportretował młodego Forda, który z jednej strony chce przyczynić się do rozwoju profilowania, a z drugiej jest nikim więcej, jak manipulującym wszystkimi, zadufanym w sobie dupkiem. Co mi przeszkadzało najbardziej, to zbyt szybkie zmiany w jego charakterze – od oddanego swojej pracy negocjatora do totalnego karierowicza, skupionego tylko na swoich sukcesach. Nie byłam bowiem w stanie wyłapać momentu co na niego wpłynęło w taki a nie inny sposób.

Reszta obsady spisuje się w miarę poprawnie. Mamy więc typowego gliniarza z problemami rodzinnymi, który próbuje być ojcem dla głównego bohatera i go chronić. Pojawia się także pani doktor, która porzuca swoje dotychczasowe życie, by kierować badaniami. Ale to wszystko jest tylko tłem dla głównego bohatera. To, co jednak wbiło mnie w fotel, to sposób w jaki aktorzy sportretowali prawdziwych seryjnych morderców. Moim ulubieńcem okazał się Ed Kamper, który wydaje się być odpychającym, miłym dziwakiem, niemniej jednak im fabuła posuwa się do przodu, a widz słucha jego opowieści na temat mechanizmów rządzących zbrodnią, zaczyna on być coraz bardziej i bardziej odstręczający.

mindhunter

Osoby, które spodziewają się widowiskowych morderstw i hektolitrów krwi – niestety zawiodą się. Co prawda, twórcy rzucają w twarz widzowi niepokojące obrazy, jak i soczyste opisy, ale wszystko dzieje się poza kadrem. Można pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z mikro- erupcją pierwotnej krwi przez elewację czystego porządku. Seria w idealny sposób łączy irracjonalne czasy i niewymiarowe akty z codziennymi, współczesnymi opowieściami na temat masowych strzelanin, zamachów, gdzie chaos atakuje nas w kolejnych nagłówkach gazet.

Warto podkreślić, że serial nie stara się ani estetyzować morderstw, ani wybielać ich sprawców. Pokazuje za to brutalną rzeczywistość zrodzoną w umysłach psychopatycznych zabójców, którzy są prawdziwi, a nie wymyśleni. Co prawda, jestem zachwycona serialem, niemniej jednak coś mi w tym wszystkim do końca nie pasowało. O ile badania naukowe zostały pokazano w sposób fascynujący i choć nie uraczono nas w tym przypadku akcją, to jednak wszystko wydaje się być trochę zbyt przewidywalne. Ja wiem, że produkcja oparta jest na faktach, niemniej jednak wprowadzanie elementów, które będą sugerowały pościg za mordercą jakościowo nie wpasowały się w całość. Nie jestem w stanie powiedzieć, co tak naprawdę w tym wszystkim nie zagrało. Może przeskakiwanie po pomysłach, ale bez wątpienia jest to serial, który trzeba zobaczyć, poczuć i jeszcze raz zastanowić się na kulturowym wyobrażeniem seryjnego zabójcy.