Fabryka słów: Idiota Skończony - recenzja książki | pronauta

Zimowe wieczory oddajmy opowiadaniom Idiota Skończony - recenzja antologii

Zjedź niżej

Zawsze niemal w ciemno kupuje książki wychodzące spod redakcji Fabryki Słów. Można by powiedzieć, że mam do nich, a w szczególności do ich autorów, duże pokłady zaufania. Ich powieści jak i antologie zawsze trzymały poziom i niejednokrotnie okazywały się istnymi perełkami. Dlatego ani chwili nie wahałam się przed zakupem ich nowego zbioru opowiadań pt. Idiota skończony. Nie odstraszyły mnie nowe, nieznane mi nazwiska autorów, gdzie niektórzy z nich są niemal debiutujący. „Świeża krew” w polskiej fantastyce jest potrzebna. W końcu panteon znakomitych twórców takich jak mógłby się powiększyć.

Antologia poza chwytliwym tytułem zapowiadała, że bohaterowie opowiadań, tu cytuje „podejmują głupie decyzje i ponoszą ich konsekwencje”. I chyba o ten właśnie opis większość recenzentów, w tym ja, ma za złe autorom.  Można było przypuszczać, że zbiór będzie zawierał historie o idiotyzmach, mniej lub bardziej dotkliwych do bohaterów, wokół których będzie się obracać fabuła. Brzmi to świetnie i daje duże pole do popisu, natomiast faktycznie okazuje się, że zaledwie kila opowiadań wpisuje się w ten model. Mogę tu wymienić otwierające zbiór opowiadanie Anety Jadowskiej Idiota skończony, następnie Zmierzch nad Weroną Tomasza Kołodziejczyka, czy Głębia.Ciałak Michała Gołkowskiego.

Nie znaczy to, że pozostałe opowiadania są złe, chodź co prawda, cała antologia jest dość nierówna. Znajdziemy tu takie perełki jak Wyklęci Michała Gołkowskiego, Ciszę Roberta Szmidta i mój osobisty faworyt – Garażowy Ewy Białołęckiej. W błąd może też wprowadzać samo ułożenie opowiadań, po pierwszych dwóch, trzech, dość zabawnych i lekkich, niemal obrywamy pesymistycznym Zmierzchem nad Weroną. Pozostałe teksty również nic nie mają wspólnego lekką lekturą. Nie chodzi tu o to, że wszystkie powinny być optymistycznymi komediami z happy endem, ale o to, że przez większą część książki nie ma żadnego, które pozwoliłoby na chwile złapać oddech.

Idiote skończonego można nazwać gatunkowym miszmaszem, zawiera opowiadania z prawie wszystkich podgatunków fantastyki. Magia i syfy spotykają political fiction oraz historię alternatywną. Prawdopodobnie każdy znajdzie tu coś pod swój gust, ale też pewną dozę frustracji. W antologii „upchnięto” dwa opowiadania wyrwane z już stworzonych uniwersów tj. Głębia.Ciałak oraz Noc Na Dużej Ziemi Bartka Biedrzyckiego. O ile pierwsze z nich nie stwarza większych problemów w orientacji w uniwersum, wyjaśniając pokrótce ważniejsze wątki i nie dawać niezrozumiałych nawiązań do swojej serii Głębia, tak fabuła Biedrzyckiego dla osób niezaznajomionych ze Stalkerem i Zoną jest po prostu niejasna. Skąd mamy wiedzieć czym są wspominane w niej potwory czy wydarzenia? Na pewno dla fanów serii stanowi ono dodatkową ciekawą przygodę, jednak pozostali muszą się trochę przemęczyć.

Trudno jest ocenić książkę składającą się z tak różnych gatunkowo historii. Zupełnie nie żałuję jej przeczytania, ma w sobie wiele świetnych tekstów, które wynagradzają inne o niższym poziomie. Chyba największym błędem jest właśnie ten chaotyczny dobór opowiadań, choć nad każdym z nich warto się pochylić. Warto też poznać nowe nazwiska i różne style pisania. Być może część z tych nowych opowiadań zamieni się w przyszłości w jakieś większe fabuły. A przynajmniej ja temu mocno kibicuje