Młoda poszukiwaczka przygód z Netflixa w książkowej odsłonie Hilda i Ukryjcy - Recenzja książki

Zjedź niżej

Hilda to mała poszukiwaczka przygód, która skradła nasze serca już we wrześniu, kiedy debiutowała na platformie Netflix w formie kreskówki. Jako, że oczekiwania na kolejne sezony są katorgą dla każdego fana, tak na szczęście wydawnictwo EGMONT postanowiło skrócić katusze niecierpliwych i już 30 stycznia wydaje książkę pod tytułem Hilda i ukryjcy.

Nowa odsłona Hildy, tym razem książkowa, powstała przy współpracy z twórcą komiksowego oryginału oraz znanym brytyjskim pisarzem książek dla najmłodszych – Stephenem Daviesem. Wizualnie książeczka urzeka od samego początku. Kreska, tak dobrze znana już z serialu, doskonale sprawdza się i w aranżacji drukowanej. Rozsiane po całej książce obrazki, dokładnie takie same jak w filmowej wersji, przywołują natychmiastowy i mimowolny ruch w głowie czytelnika. Każdy rozdział jest opatrzony feerią większych i mniejszych rysunków, szkiców i dopisków, oraz jak na pełnoprawną przygodową opowieść przystało – tolkienowskim zwyczajem – na samym początku dumnie prezentuje się mapa okolicy Hildy, co jest niewątpliwym bonusem dla fanów immersji świata.

Hilda i ukryjcy

Nie znajdziemy tu niestety nowych opowieści o przygodach małej harcerki i jej przyjaciół, a tylko przeniesione na papier historie z kreskówki. Mimo znajomości fabuły czyta się ją bardzo przyjemnie i z ciekawością. Pojawiają się dodatkowe wątki, które rozszerzają znaną opowieść i pozwalają na poznanie większych szczegółów z życia doliny. Tak więc, dla osób, które oglądały serial, jak i dla raczkujących jeszcze, przyszłych fanów Hildy będzie to świeża i całkowicie magiczna podróż.

Sam język jest prosty, acz nie infantylny, a polskie tłumaczenia nazw własnych są nie tyle co poprawne, ale również pomysłowe. Idealnie wpasowują się w baśniowy charakter świata. Styl ten nie pozwoli znudzić się ani dzieciom, ani dorosłemu, który pragnie obudzić w sobie nieco nostalgicznych nut. Słowem: wyważone dzieło, które choć skierowane dla osób młodszych, sprawi radość każdemu. Początkowo martwiłam się, że bez tak wspaniałej ścieżki dźwiękowej jaka towarzyszyła Netflixowej Hildzie, trochę trudniej będzie wczuć się w ten specyficzny klimat, jednak bardzo szybko oswoiłam się z całym światem i poczułam się po prostu przytulnie. Wspaniała oprawa graficzna wynagradza jedną, poważną wadę Hildy i ukryjców – fakt, że jest o wiele zbyt krótka. Na szczęście tuż po ostatniej stronie dowiadujemy się, że w przygotowaniu jest już kolejna część – Hilda i wielka parada.

Od losów małej mieszkanki pustkowia ciężko się oderwać, więc z niecierpliwością czekam na kolejną część. I chociaż wiem co się wydarzy, tak jestem ciekawa co umknęło scenarzystom, a co pokaże nam Stephen Davies kolejnym razem. Jeśli sami jesteście ciekaw jak potoczyły się przygody Hildy, bądź chcecie sprawić swojemu dziecku uroczy i mądry prezent – zapraszamy do zakupu na stronie egmont.pl klikając w baner poniżej. Zachęcamy również do sprawdzenia naszej recenzji samego serialu.

Hilda i ukryjcy