Relacja z XVIII festiwalu fantastyki Falkon w Lublinie Join the Federation

Zjedź niżej

W tym roku, 3-5 listopada odbyła się osiemnasta edycja festiwalu fantastyki FALKON. Oczywiście ponownie miejscem wydarzenia były Targi Lublin oraz niedaleko położona od nich Szkoła Podstawowa nr 20 przy ulicy Jarosława Dąbrowskiego. Tym razem motyw przewodni skupiał się na haśle – Join the Federation. Opowiem wam, dlaczego warto w listopadzie przyjechać na to wyjątkowe wydarzenie.

To już kolejny raz, kiedy miałam możliwość uczestniczenia w Lubelskim Konwencie – Falkon i muszę przyznać, że na przestrzeni tych wszystkich lat pozostaje przy stwierdzeniu, że jest to wydarzenie wyjątkowe.  Dalej podtrzymuje moją wieloletnią opinię, że jest to prawdopodobnie jeden z lepszych polskich konwentów, gdzie coroczna obecność jest obowiązkowa.

Falkon relacja

Zacznijmy jednak od tego, że Falkonowi udało się osiągnąć coś, o czym inne wydarzenia tego typu mogą tylko pomarzyć – cały event skupia się na uczestnikach i na każdym kroku możliwe jest doświadczenie atmosfery przyjaźni, zabawy i zrozumienia. Twórcy konwentu nie dzielą nikogo na lepszych czy gorszych i starają się, by każdy czuł się dobrze i znalazł coś dla siebie. Z każdym kolejnym rokiem poznaje wyjątkowych ludzi, którzy są otwarci na nowe znajomości, szanują odmienność poglądów czy fascynacji serialowych. Na pozostałych festiwalach zawsze czuje się wyalienowana, pozostawiona sama sobie i odnoszę wrażenie, jakbym nie pasowała do całej otoczki wydarzenia. Tutaj jest zupełnie inaczej, co można zaobserwować, zanim jeszcze przekroczy się progi Targów Lublin. Jest to bez wątpienia największy plus imprezy.

Nie należy zapominać także o hali wystawców. W tym przypadku należy zadać sobie pytanie – czego tam nie było? Byłoby to dużo łatwiejsze do wymienienia, gdyż liczba stoisk i oferowanych towarów przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Książki różnych wydawnictw, maskotki, podkładki, koszulki, bluzy i chyba wszelkie inne formy zadrukowanych materiałów, nawiązujących do seriali, gier, mangi i anime czy fantastyki, piękne kubki, kieliszki, figurki, biżuteria, gadżety mniejsze i większe. Jednym z elementów była także strefa rozrywkowa, w której nie zabrakło trampoliny, areny dla odważnych i biegłych w fechtunku czy strefa e-sportowa.

Falkon relacja

Warto również wspomnieć o wystawcach, którzy skupiali się na swoich zainteresowaniach, jak chociażby kantyna z Gwiezdnych Wojen czy budowle z klocków Lego. Nie sposób jest skupić się na wszystkim, gdyż na relacje musiałabym poświęcić kolejne 5 stron. Jednym z plusów jest także mnogość różnego rodzaju znanych person. Każdy ma możliwość znalezienia czegoś dla ciebie. Falkon nie skupia się bowiem wyłącznie na autorach, ale również YouTuberach czy osobach zajmujących się komiksem. Dodatkowo każda z tych osób jest niezwykle otwarta, co z kolei jest wynikiem tego, że na lubelskim konwencie panuje wzajemne zrozumienie ze strony fanów, jak i twórców… każdy jest bowiem tylko człowiekiem. Każdy kto widział stoisko Lisie Sprawy i poznał osobiście „Panią Lisek” doskonale wie o czym mówię.

Falkon relacja

Jak co roku zaskakiwali mnie Cosplay’erzy. Mimo, iż bardzo się starałam nie byłam w stanie uchwycić nawet 1/3 z nich na zdjęciach. Było to nie lada wyzwanie. Pojawiły się przy tym zarówno proste stylizacje, stworzone bardziej dla zabawy, jak i poważne kreacje, niczym nieustępujące tym z zagranicznych imprez. Moje serce skradł jednak Pan Kleks jeżdżący po terenie Targów na świecącej hulajnodze.

Falkon relacja

Największym minusem tegorocznej edycji, było zbyt małe zróżnicowanie paneli, co sprawiło, że nie zawsze miałam co zrobić z czasem wolnym. Panowała straszna jednolitość wśród tematów lub prezentowane były problemy, które wałkowane były już na kilku wcześniejszych festiwalach fantastyki. Ja rozumiem, że ogólna problematyka została narzucona przez hasło tegorocznej edycji, ale w zeszłym roku była dużo większa różnorodność, gdzie znalazły się tematy poświęcone tak Gwiezdnym Wojnom, jak i serii Doctor Who, kinu klasy B czy Anime.

Falkon jest bez wątpienia świetną imprezą dla każdego fana tego typu wydarzeń. Idealnie łączy bowiem tematy związane z fantastyką, jak i elementy pokrewne. To swoistego rodzaju kumulacja, gdzie mimo, iż „wszystko” zostało połączone w jedną całość, to niemniej jednak nic się ze sobą nie gryzie i współgra ze sobą na wszystkich możliwych poziomach. Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać kolejnej edycji. A pozostałe konwenty mogłyby się dużo od lubelskich organizatorów nauczyć tak w kwestii podejścia do fanów, jak i samego przepływu informacji pomiędzy koordynatorami i obsługą. Jesteśmy dumni, że mogliśmy patronować tak zacnemu wydarzeniu.