Doktor była kobietą - opinia nowego wcielenia Doktor Who | pronauta

Doktor była kobietą Przedstawiamy trzynastego doktora - Jodie Whittaker

Zjedź niżej

Po historycznym zwycięstwie Rogera Federera w Wimbledonie, BBC postanowiło przedstawić widzom i fanom trzynaste (a jak niektórzy wolą – 14) wcielenie głównego bohatera z ich flagowego produktu, jakim jest Doctor Who. Okazało się, że w rolę tę, tym razem, wcieli się kobieta, co dla wielu było nie lada zaskoczeniem. Co prawda w zapowiedzi tego wydarzenia możliwe było dopatrzenie się elementów sugerujących, że wybór padnie właśnie na przedstawicielkę płci pięknej, niemniej jednak dla większości fanów był to jednak szok. Z tego względu, jako ultrafanka tej serii, postanowiłam się zastanowić, czy to posunięcie faktycznie ma sens czy może po prostu to nic więcej jak wiele hałasu o nic.  

Zacznijmy od tego, że grupka fanów od dość dawna domagała się, by ich ulubiona postać podczas regeneracji przybrała postać kobiecą. I jestem w stanie to zrozumieć. Niemniej jednak twórcy od dawna podkreślali, że to się nie wydarzy. Co prawda, kobieta – doktor pojawiła się w odcinku specjalnym, zrobionym przez nikogo innego, jak Stephena Moffata, jednak wszyscy byli przekonani, że do tego typu sytuacji nigdy nie dojdzie. A tu proszę taka niespodzianka. O ile jestem gotowa przyjąć to rozwiązanie z dość dużą dozą niepewności, to moim zdaniem miejsce i czas okazały się być zupełnie nietrafione.  

Doktor Who Kobieta

Większość z was powie, że przecież Mistrz jest kobietą i sprawdza się to doskonale. I macie absolutną rację. Tylko, że to był element zaskoczenia, nieprzewidywalności oraz genialnych interakcji na linii Michelle Gomez – Peter Capaldi. Nie jestem do nikogo uprzedzona, ale w przypadku dwóch kobiet nie jestem do końca pewna czy tego typu dynamika jest w stanie się wytworzyć. Poza tym to już przecież było. Po co więc po raz drugi zaskakiwać w ten sam sposób fanów. Z identyczną sytuacją mamy chociażby do czynienia w przypadku Sherlocka. „Nie wiemy, jak przyciągnąć widzów, by obejrzeli kolejny sezon – dajmy Moriarty’ego, bo przecież tego chcą widzowie”. Po drugie, czy wyobrażacie sobie, że facet po byciu 1000 lat facetem, nagle staje się kobietą. Czy tylko ja o tym myślę? Czy to ma być zamierzony element humorystyczny? Odnoszę dość dziwne wrażenie, że o ile Moffat jeszcze trochę zdawał sobie sprawę z tego w którym kierunku podąża jego twór, tak obecny showrunner jest jak dziecko zagubione we mgle. To taki Święty Mikołaj, który spełnia wszystkie zachcianki fandomu, bo czemuż by nie.   

Dodatkowo należy dodać, że mamy do czynienia z czystym zabiegiem marketingowym. Kobieta – doktor z jednej strony przyciągnie nowych widzów, podczas gdy z drugiej obecni fani, będą dyskutowali i czekali na nowy sezon, by powiedzieć: a nie mówiliśmy? gdy tylko aktorce podwinie się noga. Dla wielu powyższa zmiana jest dowodem na to, że nawet Doctor Who dosięgła niszczycielska siła politycznej poprawności. Cóż, tak naprawdę nigdzie nie jest powiedziane, że Władca Czasu musi być mężczyzną… ale to identyczna sytuacja jak w przypadku Jamesa Bonda. Jako straszna purystka nie wyobrażam sobie kobiety w tej roli (chyba, że będzie to Charlize Theron) ani osoby czarnoskórej. I nie dlatego, że jestem rasistką czy seksistką. Bond to dla mnie zawsze będzie biały Brytyjczyk, pijący martini i traktujący kobiety w sposób przedmiotowy.  

Doktor Who Kobieta

Czy przeszkadza mi ta decyzja? Na chwilę obecną, bardziej jestem na nie, aniżeli na tak. Co prawda wybrana została aktorka o dość solidnym warsztacie, ale nie jestem do końca przekonana do tego rozwiązania – puryzm filmowy i serialowy. Nie obrażę się jednak jak wielu fanów… ale z drugiej strony mam wrażenie, że nie do końca twórcy szanują widownie, która ich ogląda. Oburzenie ze strony wielbicieli serii pojawia się przy każdym wyborze nowego doktora, niemniej jednak tym razem mamy do czynienia z totalnym zawodem, jak w przypadku 4 sezonu Sherlocka. Warto podkreślić, że fani serii są nie tylko tolerancyjni, ale również gotowi na różnego rodzaju zmiany, nowe postacie czy poprawność polityczną, ale nie kiedy jest ona wykorzystywana w nadmiarze. Jakoś nie słyszałam głosów oburzenia, że Missy jest kobietą albo że nowa towarzyszka jest lesbijką. Widać jak na dłoni, że głos fanów w tej sprawie zupełnie nie został uwzględniony. Podobnie jest z Sherlockiem – jesteście fanami, jesteście idiotami i nie będziemy was szanować.  

Czy decyzja twórców obróci się przeciwko nim i serial straci swoich wiernych fanów? Czy nowa doktor będzie wymieniona po jednym sezonie? Czy scenarzyści jednak staną na wysokości zadania i dadzą nam porządną fabułę, ciekawe wątki oraz tak poprawą tą postać, że wszyscy będzie płakali w momencie jej odejścia? Czas pokaże.