O koniu, który coraz mocniej patrzy w otchłań BoJack Horseman - recenzja 5. sezonu

Zjedź niżej

Bojack Horseman urósł wystarczająco, by zacząć bardziej dosadniej wypowiadać się na temat aktualnych problemów społecznych, a także tego, czy postać Bojacka zasługuje na jakąkolwiek sympatię. Zaczynając jako bajka o koniu, która miała głównie na celu rozśmieszyć, trochę zmusić do zastanowienia, w gruncie rzeczy balansowała na granicy absurdu i depresji, zachęcając do coraz trudniejszych tematów. Problem że ta bajka o koniu dorosła, pragnie zmieniać świat, wypowiadać się na tematy społecznie. Zawsze to robiła, jednak teraz poświęciła dla tego celu znacznie więcej. W gruncie rzeczy stała się South Parkiem z depresją. Bojack Horseman recenzja

bojack horseman recenzja

Co nowego u naszych bohaterów? BoJack występuje w kolejnym serialu, jak to na aktora przystało. Musi radzić sobie z nowymi i starymi problemami, ucieka w leki na receptę i szaleństwo. Jednak dwa główne wydarzenia w tym sezonie to Diane i Mr. Peanutbutter, którzy podążają swoimi drogami, podczas gdy Carolyn próbuje adoptować dziecko. Diane próbuje poradzić sobie z samotnością, jaką przynosi rozwód, aby nauczyć się, jak przetrwać. Z drugiej strony Peanutbutter natychmiast nawiązuje kolejną relację z kolejną wrażliwą dwudziestolatką, Pickles Aplenty.

W tym sezonie Bojack bezpośrednio odnosi się do ruchu Me Too i środowisk progresywnych jak i wyśmiewania seksualnych drapieżników w Hollywood. Jednak robi to w sposób mało wyszukany i nieco sztucznie, przez co próbując pokazać w sarkastyczny sposób absurd całej sytuacji sami wpadają w swój osobny. Kolejny sezon wpatrywania się w czarną otchłań razem z Bojackiem staje się już męczące. Choć i tak ten sezon nie był aż tak chaotyczny jak poprzedni i nieco bardziej trzymał w ryzach swoją historię. Każdy kolejny odcinek to kolejna próba wepchnięcia jak największej ilości dramatu wpychanego widzom z podpisem: patrzcie jak przykro wiją się nasi bohaterowie w okrutnym komizmie życia. Było to jeszcze do zniesienia dwa sezonu temu, jednak teraz z Californication ze zwierzętami serial stał się jego jeszcze mroczniejszą wizją. Jeśli ktoś tego pragnął – będzie zachwycony.

bojack horseman recenzja

I gdzieś w tym wszystkim zatracono jedną prostą rzecz, którą jedynie oczekiwałem. Zgubiono humor, który stał się bardzo okazyjny, za subtelny i niewidoczny. Todd jest cieniem samego siebie. Nieciekawy, monotonny, rzadko występujący i zwykły. Największa zaleta tego serialu, idealny balans między głupkowatością a geniuszem, został sprowadzony do kolejnego transparentu z problemem społecznym. Cała reszta to już tylko smutne podrygiwanie jakiegokolwiek żartu, bazując na odniesieniach i gagach zwierzęcych w wstawkach pomiędzy kolejnymi scenami narzekania na życie i problemów.

Nie mam zamiaru ukrywać, że zaczynam nudzić się oglądając BoJacka. Mając medium jakim jest kreskówka oraz tak intrygujący świat, dostajemy kolejną średnio wyszukaną historię społecznego komentarza. Dlaczego wszystkie kreskówki muszą być albo chore i absurdalne lub na wielkiej misji ratowania świata. Nie chcę ratować świata ani dostawać odruchu wymiotnego oglądając serialową animacje. Chciałbym się dobrze bawić. Nie mogę tego powiedzieć o najnowszym sezonie. Hej! Czy piąty sezon BoJacka to piosenka Gosi Andrzejewicz z 2006? Bo mam już dość.