Asteriks i Obeliks: Tajemnica magicznego wywaru Recenzja filmu

Zjedź niżej

Potrzeba nieco więcej do rozbawienia starszego widza niż parę wpadek, nieco nieporozumień i żartów sytuacyjnych. Twórcy nowego Asteriksa i Obeliksa bardzo dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Mieli w planach stworzyć film dla wszystkich – najmłodszych, stawiających dopiero pierwsze kroki w uniwersum przyjaznych Galów, ale również dla tych, dla których marzeniem było wpaść do kotła z magicznym napojem już od wielu lat. A teraz dowiemy się jak go przyrządzić. Asteriks i Obeliks Tajemnica magicznego wywaru recenzja.

Sama opowieść nie grzeszy skomplikowaniem. Ot, stary Panoramix nie czuje się na siłach, aby dalej sam nosić ciężar znajomości receptury na magiczny wywar, więc rusza w poszukiwania nowego, godnego następcy, który przejmie w razie potrzeby pieczę nad wioską i wiedzą nad tajemną recepturą. Jest to okazja dla starego przyjaciela druida, Sulfuriksa, aby spróbować poznać podstępem magiczny przepis. W zasadzie po tych dwóch zdaniach można samemu zgadnąć jak potoczy się cała fabuła. Czy to jednak źle? Niekoniecznie.

Gdy już po pierwszych 20 minutach zdajemy sobie sprawę jak mniej więcej potoczy się historia, zaczynamy cieszyć się wszystkim innym. Możemy skupić się na żartach, animacji czy dubbingu. Wszystkie te elementy bowiem wykonano wspaniale. Ale po kolei. Żarty, choć głównie slapstikowe, są naturalnie wprasowane w cały kształt filmu. Nie stają w gardle, nie biją po oczach. Aż byłem pod wrażeniem jak wyważony jest element humorystyczny, przypominając się bardzo często, jednocześnie nie zakłócając płynności opowieści. Humor ten, choć wyraźnie skierowany w stronę młodszych widzów, puszcza co jakiś czas oczko do tych starszych, czasem nawet niezauważalnie dla innych. A jeżeli nadal nie wstydzimy się zaśmiać z małego dzika próbującego uciekać nieudolnie przez las – cały humor jest dla nas.

Asteriks i obeliks tajemnica magicznego wywaru

Animacja to najprawdopodobniej najlepszy element filmu. Przez lata doskonaląc kreskę i formę udało stworzyć się czysty i przejrzysty obraz, który może już nigdy się nie zestarzeć. Jest wyraźna, kolorowa i urocza. Chyba nie można oczekiwać więcej od animacji, zwłaszcza, że jest tak podobna do swojego komiksowego pierwowzoru i wzbudza kolejną dawkę nostalgii. Dubbing już nas przyzwyczaił do wysokiego poziomu. Zwłaszcza niezawodny Wiktor Zborowski w roli Obeliksa jest już tak mocno zakotwiczony w mojej świadomości, że prawdopodobnie przestanę oglądać filmy z tego uniwersum, jeśli tylko przestanie go dubbingować. Natomiast nie mogę przyzwyczaić się do Wojciecha Mecwaldowskiego w roki Asteriksa. Choć mogłem już się osłuchać w Osiedlu Bogów, nadal nie wydaje się przekonywujący. Braku mu łotrzykowskiego sznytu i zawadiackiego zacięcia. Trochę szkoda. Na pytanie jak wypadł Kuba Wojewódzki, mogę odpowiedzieć krótko: zaskakująco dobrze. Momentami czuć, że nie mamy do czynienia z profesjonalnym aktorem, zwłaszcza, gdy potrzeba jest tylko delikatnych emocji w głosie, niemniej całokształt wypada jak najbardziej na plus. Czy można było znaleźć lepszego? Owszem. Ale nie trzeba płakać.

Udało stworzyć się czysty i przejrzysty obraz, który może już nigdy się nie zestarzeć.

Największa wada filmu to sam jego tytuł, a właściwie początek. Asteriks i Obeliks od połowy filmu stają się zupełnie niepotrzebni, a nawet znikają z ekranu na dłuższy czas. Ciężar filmu został bardzo wyraźnie rozłożony na kilka, kilkanaście postaci, przez co dwójka ikonicznych Galów nie wypełnia nam tyle czasu antenowego jak dotychczas było w filmach z tej serii. Dla mnie niestety duży minus.

Także tyle. Asteriks i Obeliks. Tajemnica Magicznego Wywaru to film szalenie przyjemny i odpowiednio zaplanowany. Wypakowany jest tylko najlepszymi żartami, świetną animacją i wszystkimi ulubionymi bohaterami (wraca nawet sam Cezar!). Jeśli czyta to fan Asteriksa – pozycja obowiązkowa, lepsza nawet od Osiedla Bogów. A jeżeli czyta to nie fan – no cóż. Czas to zmienić i wybrać się do kina.