The Alienist - recenzja serialu produkcji TNT | pronauta

Wysublimowane piękno sztampy i ciemności Recenzja serialu TNT - The Alienist

Zjedź niżej

Wyobraźcie sobie XIX wieczny Nowy York, gdzie prawdziwi dżentelmeni chodzą do burdelu, policja jest skorumpowana do cna, a osoby chore psychicznie są zamykane w miejscu przypominającym piekło. To właśnie świat, w którym rozgrywa się akcja serialu Alienista od TNT, a na który muszę powiedzieć czekałam od bardzo dawna. Co prawda, nie jest to produkcja idealna, niemniej jednak dla fanów wysublimowanych ujęć, groteskowych i krwawych morderstw oraz XIX wiecznego klimatu, to bez wątpienia gratka.

Zacznijmy od tego, że mamy do czynienia z serialem, który bardzo mocno osadzony jest w epoce. Twórcy zadbali o każdy nawet najdrobniejszy detal – gasnące lampy naftowe, brukowane uliczki czy most Williamsburga, którego budowa nie została jeszcze ukończona. Ale to także odniesienie się do roku 1994, kiedy to wydana została powieść Caleba Carra o tym samym tytule. Na szczęście po ćwierćwieczu otrzymujemy produkcję, które – moim zdaniem – może być równie dobra, co pierwowzór.

the alienist recenzja

Mój problem z Alienistą polega na tym, że na przestrzeni ostatnich lat otrzymaliśmy szereg lepszych oraz gorszych seriali, które skupiały się na romantycznej idei wplecionej w przeszłość (The Knick) oraz historycznych zbrodniach (Boardwalk Empire, Peaky Blinders). Niekiedy widz musiał stawić także czoła ekscentrycznym badaczom, który w piwnicach próbowali zgłębić umysły przestępców (True Detective, Mind Hunter). Co prawda, nie jest to wina produkcji, niemniej jednak stanowi jej największy mankament, który jednak przestaje mieć znaczenie, gdyż strona wizualna rekompensuje praktycznie wszystko. Jest przepiękna, wysublimowana, a niekiedy kapryśna. Twórcy uderzyli w moją czułą strunę poprzez genialne wręcz ujęcie otwarcia, pokazując jak pięknie krew komponuje się ze świeżym śniegiem.

Sama historia okazuje się być niezwykle prosta. Poznajemy tytułowego Alienistę – doktora Kreizlera oraz Johna Moore’a, dziennikarza z New York Times, który zostają wrzuceni w sam środek przerażających morderstw na Dolnym Manhattanie. Dodatkowo w sprawę zostaje wmieszana Sara Howard, która obecnie jest sekretarką, ale ma ambicje by zostać detektywem. Mamy więc do czynienia z zespołem maniaków przełomu wieków, którzy wykorzystują nowoczesną psychologię kryminalną (w tamtym okresie traktowaną jak szarlataństwo) oraz zupełnie nowe techniki do tego, by złapać mordercę.

the alienist recenzja

Jeżeli chodzi o stronę aktorską, to niestety muszę powiedzieć, że otrzymujemy poprawne występy. Nie żeby obsada stanowiła wirtuozerię aktorstwa. Niemniej jednak spodziewałam się czegoś innego, aniżeli stereotypowego odgrywania poszczególnych postaci. Każdy z występów jest sztampowy i pozbawiony choćby krzty iskry. Nie wiem czy to zarzut, czy raczej pozytyw, w związku z tym, że aktorzy nie szarżują, nie zagłuszając piękna strony wizualnej. A trzeba zaznaczyć, że poziom dziwności, obrzydliwości i społecznego wyzysku jest eksploatowany do sucha. Jeżeli kogoś oburzają deskryptywne opisy zwłok czy nie jest w stanie patrzeć na przemoc, krew i gotowanie ludzkich wnętrzności, to niestety nie odnajdzie przyjemności w oglądaniu tej produkcji. Jest ponuro, jest mrocznie i jest przerażająco. Warto jednak zaznaczyć, że produkcja mimo, iż stara się nie upiększać rzeczywistości, niemniej jednak nie prezentuje jej w sposób realistyczny. Pokazują to przede wszystkim – wspomniane już – przepiękne ujęcia. To w głównej mierze mgliste marzenie osoby zażywającej opium, gdzie losy bohaterów mieszają się z kunsztowną przyszłością naukową.

Dbałość o szczegóły tworzy żywy obraz miejskiego życia w czasach oszałamiającego bogactwa i szokującej biedy. Alienist urzekł mnie pod każdym względem, jednak zdaje sobie sprawę z faktu, iż nie jest to coś co każdy będzie oglądał z zaangażowaniem i zainteresowaniem. Dla fanów tego typu produkcji, to dzieło z kategorii – do zobaczenia, gdzie tak sposób opowiadania historii pozostaje długo w pamięci widza. Powiem szczerze, że dawno nie widziałam nic tak dobrego, że wręcz nie mogłam doczekać się kolejnych odcinków.